Obudziłam się o 1.00 w nocy. Poszłam do kuchni. Zobaczyłam nóż i już nie mogłam się oprzeć. Usiadłam na parapecie i porysowałam sobie ręce. Kiedy mi się znudziło już chciałam odłożyć nóż ale było ciemno i przewróciłam się na podłogę. Chciałam wstać ale spadła na mnie góra garnków, talerzy i noży.
- KUR** MAĆ! - Darłam się. Poszłam do mojego pokoju. Tom spał. Dziwiło mnie, że się nie obudził. Poszłam sprzątnąć po sobie. Sprzątnęłam wszystko a przynajmniej tak mi się wydawało. Usiadłam na stole w kuchni i włączyłam mp3. Było ciemno jak w dup**. Ktoś wszedł do kuchni i zapalił światło.
- A ty co? Zaatakował cię zmutowany Kubuś Puchatek? xD - Powiedział Tom i się uśmiechnął.
- Daruj sobie te bezczelne teksty.
- Jak chcesz....... - Spojrzał na zakrwawiony nóż koło mnie. - I wszystko jasne. - Powiedział i wrzucił go do zlewu.
- Ej!!!! Pierdol się! - Krzyknęłam.
- Odszczekaj to! - Powiedział i złapał mnie za rękę. Zaczęłam się wyrywać. Na marne.
- Grozisz mi?
- Pomyślmy.... no xD - Powiedział.
- Czego ty ode mnie chcesz?
- Obiecałaś, że nie będziesz się cięła!
- No i?
- No i nie dotrzymałaś obietnicy!
- No i widzisz! Hhaha jedzie od ciebie jak od psa mojej kuzynki który właśnie wyskoczył z gnoju!
- Ooooo!!!!!!!!!!!! Nie przeginaj!
- Zasady są po to żeby je łamać!
- O co ci chodzi?!
- Mi o nic?! Raczej tobie o co?!
- O to że się znowu pocięłaś mimo że obiecałaś!
- Przestanę się ciąć jak ty rzucisz palenie!
- Nie!
- Więc widzisz! Ty pal dalej a ja dalej będę się ciąć!
- Ale mi zależy na tobie!
- Mi na tobie też!
- Dobra skończmy tą kłótnie, bo mam dosyć. - Powiedział i mnie puścił.
- Przepraszam. - Powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- Ja też...... - Powiedział.
- Idę obudzić siostrę.
- Po co?
- Musi iść do przedszkola toż!
- Aa ok. Ja idę przejechać się samochodem?
- Po co?
- Nudzi mi się toż xD - Powiedział i zaczęliśmy pękać ze śmiechu
***
Zaprowadziłam siostrę do przedszkola. Kiedy wróciłam Toma już nie było. Martwiłam się, bo nie wracał a było już po 15.30. Zaczęłam szaleć ze strachu. Siedziałam na trampolinie w pokoju i gapiłam się na plakat z nim. Ktoś wszedł do domu. Wybiegłam do przedpokoju. Stał tam Tom. Był cały poobijany.
- O hej ;) - Powiedział jak by gdyby nigdy nic.
- Gdzie byłeś?! Nie odbierałeś telefonu! I jak ty wyglądasz?! - Krzyczałam
- Nie chciałem cię denerwować. Miałem stłuczkę z jakimś hó***!
- !!!!!!!! I co nic wam nie jest?! A co z samochodem?
- Ta nam nic nie jest ale samochód to już złom! Do niczego się nie nadaje a tak go lubiłem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz