środa, 6 kwietnia 2011

Opowiadanie cz. 11


- Wiesz.... teraz nikt nam nie będzie przeszkadzał. - Powiedział Tom
- Mam nadzieje. Czuje się dziwnie. Co robimy?
- Może to... - powiedział i mnie pocałował.....
- Jest jakiś alkohol?
- Pewnie! Co tylko chcesz xD.
- To super napijemy się czegoś?
- Hehe jeśli nie dostaniesz takiego kaca jak Bill to tak :]
                                        ***
Wypiliśmy po piwie i źle się zaczęłam czuć. Przewróciłam się na łóżko.
- Boże nic ci nie jest?! - powiedział Tom i pomógł mi wstać.
- Dziwnie się czuje.
- Wiesz... połóż się... nie wyglądasz najlepiej.- I tak zrobiłam Tom pocałował mnie na dobranoc i zajął się swoimi sprawami. Zasnęłam od razu.Obudziłam się i postanowiłam wstać. Nagle wszystko wokół mnie zaczęło się robić ciemne i wirować. Upadłam na ziemię. Obudziłam się na łóżku w naszej sypialni i zobaczyłam Toma który był blady jak ściana, wyglądał jakby się miał rozpłakać i łaził w kółku nerwowo po pokoju. Gdy zobaczył że ruszyłam ręką podbiegł do łóżka.
- Żyjesz nic ci nie jest?! Wezwałem pogotowie! Umierałem ze strachu!!!!!!!!!!!!!
- Nic mi nie jest - już chciałam wstać....
- Nie nigdzie nie idziesz! Znowu będę się bał że coś ci się stanie!
- Jja znowu się źle czuj..... i znowu zrobiło się ciemno. Obudziłam się w szpitalu. Tom siedział koło mnie i trzymał mnie za rękę. Gdy zobaczył że mam otwarte oczy nic nie mówił....
- Ttom ja chcę wrócić do domu.
- Alle żebyś znowu zemdlała? Czekaj pogadam z  lekarzem.
Za chwilę wrócił i powiedział
- Lekarz mówi że to tylko osłabienie. Nie martw sie wszystko będzie dobrze. Jutro wrócimy razem do domu.
- Dzięki Tom. Nie mam na nic siły. Prześpię się.
- Ok ja będę tu siedział cały czas.
                                            ***
I Tom rzeczywiście czekał. Za dwie godziny byliśmy już w domu. Nadal byłam osłabiona. Usiedliśmy w kuchni na blacie.
- Myślisz, że Pat i Bill już się pogodzili?
- Wiesz... nie wiem. kiedy wracamy?
- Może już jutro. Pójdę wziąść prysznic i może pójdziemy na dwór się przejść.
- Dobrze.
                                           ***
Reszta dnia minęła szybko. Następnego dnia rano wyjechaliśmy do Polski. Przed domem zobaczyliśmy to na czym tak nam zależało: Patrycja siedzi Bilowi na kolanach i obaj są szczęśliwi.
- Siema Eniu - powiedział Tom.
- Hej - powiedziałam.
- No no Jola podobno wylądowałaś w szpitalu xD.
- Skąd wiesz Bill?! - Bil uśmiechnął się do mnie i rzucił mi gazetę.
- Aaa no tak.
- Jest już dobrze między wami? - powiedziałam do Pat i Bila. W odpowiedzi uśmiechnęli się.
                                 Ciąg dalszy nie długo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz