piątek, 29 kwietnia 2011

opowiadanie cz. 30

Na zewnątrz padał deszcz. Poszłam do pokoju. Otworzyłam szafę. Wyjęłam z niej obcisłe rurki i tunikę. Poszłam do łazienki się przebrać. Potem usiadłam na parapecie i gapiłam się jak woda leci po szybie. Musiałam siedzieć tak długo, bo jak wstałam wszystko mnie bolało. Potknęłam się o rozrzucone przeze mnie ciuchy.
- Kur** mać.... - Powiedziałam i już miałam wyjść z pokoju a zderzyłam się z Bilem. - Czego t.... to znaczy co jest?
- A co ma być? Nuda nie ma Patrycji to nie mam do kogo się przytulić.... buuu - Powiedział
- Żal a Oliwia?
- Co co?.... Nie to tylko moja kumpela nic więcej. Ale może ja i ty.....
- Co? ...., że my.... Nie! Ja mam chłopaka i wiesz o tym a teraz idę z tąd.
- Tak myślałem i co gdzie idziesz?
- Co cię? Może się przejdę.
- Pada deszcz.
- Nie jestem z cukru.
- I jest burza
- Dobra o co ci chodzi?- Bill wziął mnie za rękę. Zrobiło mi się nie dobrze. Odruchowo odsunęłam się. Bill nie ruszał się. Krzywo się na niego gapiłam. W końcu postanowiłam wyjść z pokoju.
- A ty do kąd? - Powiedział
- Gów** cię to obchodzi a teraz się odsuń.
- Bo co?
- Chcesz znowu wojny? Nie wystarczy ci, że już jesteśmy notowani? - Powiedziałam i wyszłam z pokoju. Myślałam, że Bill będzie za mną biegł ale nie zrobił tego. Zeszłam na dół. Tom siedział na stole w kuchni a Oliwia leżała na poduszkach. Usiadłam koło Toma. Nic nie mówiliśmy.
- Co z wami? - Powiedziała Oliwia.
- Co z nami? - Powiedział do mnie Tom. Spojrzałam na wszystkich.
- O co wam chodzi? - Powiedziałam
- Bo zachowujecie się dziwnie!!!!!!!!!!!! Już dawno powinniście.......
- Oliwia chyba woda się gotuje - Skłamałam
- Yy nie.
- Tak zobacz. - Poszła sobie.
- Coś z nami nie tak? - Spytał Tom
- Nie, nie. Oliwia sobie zawsze coś ubzdura.
- Aha.
- Twój brat jest chyba samotny.
- On to tylko o jednym dla tego ma problemy ze znalezieniem dziewczyny.
- Mam nadzieję, że ty taki nie jesteś?
- Znasz mnie kilka miesięcy więc....... ja nie potrafię dobrze kłamać.
- Taaa
- To jakie dzisiaj plany?  - Powiedziałam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz