sobota, 23 kwietnia 2011

Opowiadanie cz. 29

- Dosyć tego jadę do lekarza na pobieranie krwi - Powiedziałam i skrzywiłam się.
                                                          ***
Lekarz zbladł i nic nie mówił.
- Coś nie tak?
- Dziecko nie żyje. Przykro mi. - Powiedział. Nie docierało do mnie to co powiedział. Zaczęłam się bać.
- Ale co teraz..... jak to!!!!!!!!!!!!! - Krzyczałam. Zaczęłam płakać.
- Trzeba usunąć ciąże. Proszę zgłosić się do szpitala. Tam będą wiedzieli co zrobić. - Pobiegłam do samochodu. Ryczałam całą drogę. Weszłam do domu, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam histerycznie płakać. Tom usiadł koło mnie i  wziął mnie za rękę. Podniosłam się i przytuliłam się do niego. Po jakimś czasie w miarę się uspokoiłam.
- Co się stało? - Powiedział Tom zmartwiony.
- Chodzi o nasze dziecko!
- Boże co z nim?! - Powiedział i wyraźnie zbladł.
- Nie żyje! - Znowu wpadłam w histerię. Tom najwyraźniej też miał łzy w oczach. Przytulił mnie mocniej.
- Będzie dobrze zobaczysz. I tak nie byliśmy na to gotowi. Nie dalibyśmy rady go wychować.
- Ale minęło tyle miesięcy a ja już się z tym oswajałam!- Tom cały się trząsł. - Jadę do tego szpitala.
- Po co?
- Yy no nie wiem może tak usunąć ciąże? - Powiedziałam i wytarłam oczy o rękaw.
- A no tak. Jechać z tobą?
- Nie tylko się będę stresować. - Powiedziałam.
- Nie bój się. Będzie dobrze. - Uśmiechnął się. Poszłam do samochodu.
                                                             ***
Uśpili mnie więc nic nie pamiętam. Wróciłam wieczorem obolała do domu.
- O hej. Toma nie ma gdzieś pojechał. - Powiedział Bill jak mnie zobaczył.
- Szkoda :< - Powiedziałam i poszłam do góry.
- Jesteś Jola :) słyszałam co się stało. - Powiedziała Oliwia
- Żal mam pomysł :) chodźmy połazić po drzewach :) - Powiedziałam
- I taką cię lubię - Powiedziała i wyszłyśmy na balkon. Skoczyłam na pierwsze lepsze drzewo i zlazłam po nim na dół. Oliwia usiadła na gałęzi i spadła.
- Żartowałam xD - Powiedziała. Wlazłam na najwyższe drzewo w okolicy.
- Juhuuu - Krzyknęłam jak stanęłam na czubku.
                                                           ***
Po jakimś czasie wróciłyśmy do domu ale już drzwiami. Bill grał na komputerze w pet party.
- O jesteś. Wyślesz mi kibel? Nie starczy mi forsy xD
- Żal dobra wpuść mnie. - Powiedziałam do Bila.
- Thnx...... ej ja nie chciałem różowego!
- No i masz problem. - Powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- O patrz Tom wrócił. - Powiedział Bill
- Hurra!!!!! - Powiedziałam.
- Żartowałem hahaha nabrała się! Haha - śmiał się Bill.
- Bitwa na poduszki? - Powiedziała Oliwia i się złośliwie uśmiechnęła.
- Nie macie ze mną szans - Powiedział Bill
- Czyżby? - Powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką. Zaczęliśmy się wszyscy tłuc. Była zwała.
- Mogę się przyłączyć? xD - Powiedział Tom
- Siema Eniu  xD - Powiedziałam i przypierdoliłam mu poduszką.
- Sama tego chciałaś - Powiedział i mi oddał. Z nim była jeszcze większa zwała. Pękałam ze śmiechu. Nagle zderzyłam się z Tomem od tyłu i przewróciliśmy się na podłogę.
- Hhahahahahahahahaha - Pękaliśmy ze śmiechu. Zaczęliśmy się całować
- Ej no wszystko psujecie! - Powiedział Bill i razem z Oliwią zaczęli nas tłuc poduszkami. Odkleiliśmy się od siebie.
- Pokażemy im xD - Powiedział Tom i się uśmiechnął. Gwałtownie wstaliśmy i zaczęliśmy ich tłuc.
- Ała ale nie włosy buuu!!!!!!! - Piszczał Bill
- Poddajesz się? :> - Powiedziałam i odsunęłam się od niego. Zaatakowała mnie Oliwia a Bill zaczął pomagać jej mnie tłuc. Tom walił w Bila a ja w Oliwie.
                                                            ***
- Jestem wyczerpana - Powiedziałam po jakimś czasie i rzuciłam się w poduszki.
- Żal ja też i nie chce mi się iść do góry. Ja śpię na podłodze choć nie wiem jak wy. - Powiedział Tom
- Ja też - Powiedzieli Bill i Oliwia. Rano obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Była 9.25. Tom spał. Wyglądał słodko. Postanowiłam wejść na kompa u góry. Wstałam. Bill i Oliwia spali przytuleni do siebie. Byłam zaszokowana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz