czwartek, 21 kwietnia 2011

Opowiadanie cz. 28

- Czy powinnam wiedzieć co się tu stało? - Spytała Oliwia jak mnie zobaczyła. Zupełnie o niej zapomniałam
- Lepiej nie - Powiedziałam.
- Skoro tak to gdzie Patrycja? Nie mogę jej znaleźć.
- Nie dziwie się. Powinnaś jej szukać w Bydgoszczy, bo wyjechała.
- Nie pierd**! - Powiedziała
- Jola jadę na chwilę. Będę za pół godziny. Mam sprawę do załatwienia. - Powiedział Tom, pocałował mnie i wyszedł. Oliwia siedziała na kanapie, ja stałam koło niej a Bill koło schodów.
- I co Tomusia nie ma? - Powiedział i się złośliwie uśmiechnął. Teraz to mnie wkurzył. Rzuciłam się na niego, złapałam dziwnie za rękę, przekręciłam się i pociągnęłam z całej siły w dół aż się przewrócił. Dziwnie się czułam bo było ode mnie o głowę wyższy.
- Widzę, że mamy do czynienia z karate - Powiedział Bill i za chwilę wylądowałam na ścianie z podbitym okiem. Byłam cała czerwona z wściekłości. Dosłownie rzuciłam się na Bila. Przewróciliśmy się na ziemie i zaczęliśmy bić i kopać. Chciałam go zabić.
-Przestańcie!!!!!!!!!! - Krzyczała Oliwia i próbowała nas od siebie odciągnąć ale tylko oberwała. Słyszałam jak dzwoni po Toma. Poczułam, że oberwałam w twarz i zrobiło się ciemno. Kiedy się obudziłam Tom i Bill bili się. Wstałam i zaczęłam tłuc Bila. Oliwia podbiegła do nas i zaczęła otłukiwać wszystkich. Czułam się jak w zoo. Za chwilę przyjechała policja. Skuli naszą czwórkę i wywieźli na komisariat. Byłam cała we krwi. Reszta z resztą też. Chciałam mieć to wszystko za sobą. Mieliśmy ogromne szczęście, że nie wsadzili nas do paki. Wróciliśmy do domu. Ja Oliwia i Tom staliśmy koło kuchni i kopaliśmy wzrokiem Bila stojącego w drugim końcu domu. Wyszłam z Tomem przed dom.
- Wszystko dobrze? - Spytał Tom i mnie przytulił
- Tak. Ałaaaa - Powiedziałam i prawie się przewróciłam. W ostatniej chwili Tom mnie złapał. Usiadłam na trawie. Nie mogłam wyprostować nogi. Podwinęłam nogawkę od spodni. Miałam rozciętą nogę do kości. Tom pomógł mi wstać i poszliśmy do łazienki coś z tym zrobić. Zawinęłam to w bandaż bo nic lepszego nie umiałam zrobić. Wstałam i się przewróciłam z bólu. Tom praktycznie zaniósł mnie do pokoju.
- Bill!!!!! Chodź trzeba obgadać tą sprawę! - Bill nie chętnie przyszedł i usiadł na drugim końcu kanapy.  - Dobra to co się tu właściwie stało? - Powiedział Tom i opowiedziałam mu swoją wersje wydarzeń a potem Bill swoją. - Dobra a teraz się przeprosicie.
- NIE!!!!!!!!!!! - Krzykneliśmy oboje

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz